Stenicnjak - słynne miasto parlamentarne pozostawione w zapomnieniu

Wiosną 2021 roku ekipa w składzie Biba, Andrea, Cvetko i oczywiście Cuckoo Dante oraz Goran, Zdravko i Tata Tomy dzielnie wyruszyła do starego fortu. Roztocza. Temu iść na boisko, zgodnie z ustalonym już zwyczajem, studiowałem wszystko, co można było zbadać. Rano dostałem od Kregan Reagan i rysunek możliwego wyglądu miasta Steničnjak, więc ucieszyłem się z niego.

Miejscem spotkania był taras baru Naksi na Turanj (Karlovac), w pobliżu Muzeum Wojny Ojczyźnianej. Wsiadaliśmy w dwa samochody i więcej Sajevac i Skakavac nakierowane Lasinji. Jeśli zdecydujesz się pójść w nasze ślady po prostu trzymaj się głównej drogi i dalej Banskih Morawacza po prawej stronie na makadamie zobaczysz separację, a jeśli przyjrzysz się bliżej, zauważysz drewniany drogowskaz Roknići.

Artykuł jest kontynuowany pod reklamą

To znak, że jesteś na dobrej drodze. Roknići to wioska najbliżej twierdzy Steničnjak, która na mapach wojskowych z ubiegłego wieku jest oznaczona jako Roknić-gradina. Jedziesz tylko po tym makadamie i gdy po dwóch kilometrach zmęczysz się jazdą, to wiesz, że jesteś dopiero w połowie drogi. Jeszcze dwa i dojdziesz do wzniesienia, które prowadzi w lewo przez wycięcie i - bingo - do ostatniego punktu dostępnego dla samochodów. Wieś Roknići. Drewniane domy, schludne, skoszone trawą, ale bez żywych dusz. Popularny nie obowiązuje tutaj - przeczytaj mapę, zapytaj pasterza. Nie ma pasterzy. Tylko bilet.

Ale Goran jest z nami. Był tu 10-15 lat temu, trochę zdezorientowany, co nie jest dziwne, biorąc pod uwagę, ile miejsc odwiedził, a lata mogły się opłacić.

Zaparkowaliśmy więc obok pierwszego domu po lewej stronie, więc przez jej podwórko skierowaliśmy się w stronę pierwszej głowy i - wow! Przed nami mały murek między drzewami.

Do nie jest Twierdza Steničnjak - Goran gotów nas osłaniać. Prawdopodobnie znajdował się tu klasztor i kościół parafialny Mariacki. Wspinamy się na wzgórze i tak - była jakaś konstrukcja, widać to po pozostałościach kamienia, ceramiki, tynku i - żużlu, czyli pozostałości po dawnej hucie. Steničnjak miał w tym czasie między innymi produkcję żelaza, do którego surowiec wydobywano w pobliskich kopalniach. Schodzimy prawym zboczem (co okazało się dobre, bo w drodze powrotnej pojechaliśmy w lewo, więc zajęliśmy całą lokalizację Kościół widziane ze wszystkich stron) i dochodzimy do polany, na której znajdowało się przedmieście. Jest to południowe przedmieście, według dostępnych danych i szkiców powinno być kamieniarstwo budynek, do którego prowadził drewniany most, a z niego kolejny drewniany most w kierunku jedynego wejścia do fortu głównego. Pamiętaj to budynek murowany bo to będzie niezbędne trochę później.

Przechodzimy więc przez tę polanę. Ma około 40-50 metrów szerokości, z lewym i prawym zboczem. Idealny do obrony. Przed nami najwyższa część fortu i jeśli szedł do niej jakiś drewniany most, to był dość stromy. Pozostałości murów są teraz dość widoczne. Najwyższy punkt tej części fortu znajduje się teraz około 30 metrów nad polaną, a na nim znajdowała się wieża o wysokości dwóch lub trzech pięter, co oznacza może dodatkowe dziesięć metrów (na przykład z jakimś dachem). Tam już nie ma mowy, już wspinamy się po zboczu jak wiewiórki. Dla Dantego jest najłatwiej, ponieważ jako czworonożny przyjaciel, najbardziej normalne jest dla niego chodzenie na czworakach. Nie do końca dla nas, ale wszyscy dzielnie wspinamy się na szczyt.

Gdy przyjrzymy się dokładnie miejscu, do którego przybyliśmy, można zauważyć, że jest to podstawa wieży o regularnym kwadratowym kształcie, o szerokości około 7-8 metrów. Trudno dokładnie oszacować wymiary ze względu na nierówności i roślinność, a nie mamy licznika, co nie jest naszym zadaniem. Jesteśmy tylko w podróży, a zmierzą się archeolodzy, którym się tu nie spieszy. Nie mam pojęcia, czy jakiś archeolog kiedykolwiek postawił tutaj stopę i zostawił po sobie jakieś oficjalne zapisy.

Schodzimy w głąb fortu na północ - fort jest ułożony prawie poprawnie w kierunku północ-południe i tam widzimy okrągłe kamienie, co prowadzi nas do wniosku, że jest to w rzeczywistości zakopana studnia. Po prawej stronie, czyli na wschodzie, nadal widoczny jest fragment murowanego płaszcza. W tej części natrafiamy na wąski otwór, który oznajmia, że ​​pod nami znajduje się piwnica lub inne podziemne pomieszczenie, a przynajmniej jest teraz pod ziemią. Nie wiem. Zadecydują o tym niektóre przyszłe wykopaliska. Kolejny taki otwór znajduje się nieco dalej na północ, ale ten jest nieco większy. Zdravko już patrzył na niego, żeby zobaczyć, czy może się wślizgnąć do środka, ale zrezygnował bez większej perswazji.

Artykuł jest kontynuowany pod reklamą

W tej trzeciej części znajdował się duży budynek, którego fundamenty wciąż można zobaczyć, może jakieś dziesięć na piętnaście stóp, a za nim siedem lub osiem stóp jest skrajna północna zewnętrzna ściana fortu. Schodzimy na stronę północną i malujemy pozostałości muru zewnętrznego, czyli płaszcza, i zauważamy, że od wschodu znajduje się również mur. Podchodzę w tamtą stronę i strzelam. Mam coś do nagrania. Mur można zobaczyć na prawie całej długości fortu po stronie wschodniej, według swobodnej oceny około 60-70 metrów. W najwyższej części ma ponad pięć metrów wysokości. Tutaj widać, że podobno niektóre z tych trzęsień ziemi w tym roku zrobiły swoje i odtoczyły niektóre skały. Łatwo to wywnioskować, bo kamienie są białe, zarówno ten na ziemi stoczony w dół, jak i ten nieruchomy w grubym murze, a ten, który oparł się trzęsieniu ziemi, pokryty jest mchem, próchnicą i liśćmi.

Wracamy do części północnej, bo tam, według szkiców, którymi się kierujemy, znajdowała się drewniana loggia – punkt obserwacyjny. Dante jako pierwszy wspiął się na niskie wzgórze z dużą ilością kamieni. Ech, teraz - to zaprzecza temu, co przeczytałem. Miała tu być drewniana loggia, a kamieni jest tak dużo, że musiała być przynajmniej jakaś kamienna podstawa i jakiś mur obronny. Dochodzę więc do wniosku, że ktoś napisał to źle. Bardziej prawdopodobne jest, że po stronie południowej znajdowało się drewniane przedmieście z drewnianym mostem poświęconym na wypadek ataku, a po stronie północnej budynek murowany. Nie twierdzę wprost, że tak właśnie było - ale sytuacja w terenie wskazuje na taki wniosek.

Wracamy na zachodnią stronę poniżej fortu nad tarasem, który z pewnością nie jest naturalny. Prawdopodobnie znajdowała się tam osada, znowu prawdopodobnie z drewnianych domów, a być może na tarasie poniżej. Komentujemy, jak bardzo prawdopodobne jest, że tarasy były chronione palisadami i wyobrażamy sobie, jak mogło wyglądać tutaj życie w tamtych czasach. Część jest spisana, więc podziwiając to wszystko wracamy do samochodów.

W drodze powrotnej do Karlovaca postanawiamy zrobić zdjęcie Klasztor Paulinów Kamensko. Ma z tym coś wspólnego. Według posiadanych informacji część budynku klasztornego i kościół została zbudowana z kamienia ze Steničnjaka.

Wracając do domu, przeglądając zdjęcia, filmy i wszystko, co widziałem na własne oczy, zrobiłem własny szkic możliwego wyglądu Fortu Steničnjak. W jednej z kolejnych wypraw również zrobimy pomiary, więc postaram się jeszcze lepiej odtworzyć prawdopodobny wygląd zamku.

steničnjak

Steničnjak był pierwotnie własnością książąt Babonić, później znanych jako Blagajski, a następnie stał się miastem królewskim. W obliczu niedostatku pieniędzy podczas wojny z Wenecjanami, król Ludwik zastawił je w 1380 roku księciu Stefanowi II. Krk za 10.000 złotych florenów i tak Steničnjak stał się majątkiem Frankopanów. Po śmierci Stjepana Stneničnjak wszedł w posag swojej jedynej córki Elżbiety poślubionej Fryderykowi z Celje, a kiedy Fryderyk został oskarżony o zabicie Elżbiety z powodu Weroniki Desinić w legendarnej historii, która miała miejsce w Velikim Taborze i Krapinie, książę Iwan V. z Krku wyciągnął broń i bardzo napięta sytuacja, która dotarła aż do królewskiego stołu dworskiego, przywróciła wszystkie rodzinne majątki z posagu Elżbiety. Dopiero po śmierci księcia Marcina Frankopana w 1479 roku, po prawie stu latach, Steničnjak ponownie stał się miastem królewskim.

Z ważniejszych zabytków historycznych związanych ze Steničnjakiem muszę zaznaczyć, że w 1558 roku odbyło się tam ostatnie zgromadzenie szlachty chorwackiej, które odbyło się na południe od rzeki Sawy.

***

Zamów swój egzemplarz książki „Frangere Pane – Historie o Frankopanach” do poniedziałku 22 listopada 2021 r. i skorzystaj z lepszej ceny w abonamencie. Następnie książka będzie sprzedawana w regularnej cenie 199 kun.

***

- Reklama -

OSTATNIE WYDANIA

Zapisz się do naszego newslettera

Cotygodniowa dawka najlepszych historii turystycznych. Biuletyn daje wgląd w najważniejsze wydarzenia i tematy, o których pisano na portalu turistickeprice.hr

Twój adres e-mail będzie bezpiecznie przechowywany i używany wyłącznie do celów witryny turistickeprice.hr i nie będzie przekazywany osobom trzecim.

Autor

Kategorie