Gdzie wszystkie myśli mogą nas zabrać

PAMIĘĆ

W ostatnich latach na Adriatyku coraz częściej tkane są koronki białych żaglówek, a gazety i portale coraz częściej donoszą o posiadanych jachtach i szejkach. Każda nowa wiadomość o takim znaku ku uciesze miejscowej ludności, która przechadzając się nabrzeżami nadmorskich miejscowości, nie omieszka skomentować wymienianych z artykułu na artykuł liczb, liczb i nazwisk. Statki z kolei dają wskazówkę o statusie finansowym ich właścicieli, ale są też simbolodpocznij i ciesz się na falach światła, z promieniami słońca we włosach i kieliszkiem wina na pokładzie.

Artykuł jest kontynuowany pod reklamą

Dziś dla wielu bryza w letni wieczór i kołysanie się, gdy niosą nas prądy morskie, brzmi bardzo kusząco i łatwo sobie wyobrazić, że jest to idealnie spędzony czas wolny. Nie zastanawialibyśmy się długo, gdyby ktoś zaproponował nam taki wakacyjny scenariusz. Jednak ludziom w przeszłości trudno jest myśleć o statkach poprzez idee wakacji i romantycznych zachodów słońca. Statki były akceptowane i posiadane z konieczności. Ale z tego powodu połączenia, które tworzyły się w czasie i wątki, które wiązały ludzi ze statkami, były silniejsze, bardziej intymne i bardziej znaczące. Statki wchłonęły losy wszystkich, którzy na nich pływały iz czasem stały się częścią tożsamości ich właściciela. Często mówiono, że są do siebie podobni.    

Myślałem o tym, spacerując wzdłuż nabrzeża mojego rodzinnego miasta i obserwując, jak łodzie zderzają się na południu. Może to południowy wiatr zainspirował moją nostalgię i zabrał mnie w przeszłość, kiedy jako mała dziewczynka spacerowałam z dziadkiem wzdłuż tego samego nabrzeża, słuchając opowieści o jego przygodach podczas czterdziestoletniej kariery sternika. W tym czasie, pod koniec lat XNUMX. na nabrzeżach było jeszcze wiele drewnianych łodzi wiosłowych. Jeden z nich też był nasz. Przypomniałem sobie, jak często latem chodziliśmy z nim pływać na falach Brača, a zimą mój ojciec łowił kalmary na świeczce. Kiedy nie ma światła księżyca, wszystkie kałamarnice gromadzą się wokół latarni rybaka. Z uśmiechem przypomniałem sobie, jak za każdym razem, gdy znajdowałem się w kajaku, błagałem o pozwolenie wiosłowania. Kiedy to zadziałało, zamieniłem się w kapitana, który wraz ze swoją przyjaciółką łodzią prowadzi resztę zespołu przez ten niebieski do zamierzonego celu. Niezwykle podobały mi się przejażdżki i poczucie wolności, które zapewniało mi morze. Krople deszczu przerwały moje marzenia.

Po raz ostatni spojrzałem na port, zanim udałem się do domu. Scena jest dziś inna. Drewno zostało zastąpione plastikiem, łodziami żaglowymi i niektórymi jachtami, a kiedyś największy statek dziś należy do mniejszych. Mały i lokalny port stał się nowoczesny i międzynarodowy, przynajmniej sądząc po flagach powiewających ze statków.

„Dziś rzadko można poczuć ten szczery związek między ludźmi i statkami, prostotę codziennego życia, w którym statek jest zarówno przyjacielem, jak i rodziną. Czasy są różne, ale jak tylko nadarzy się okazja, kupię sobie małą łódkę i razem popłyniemy z zatoki do zatoki ”. - Myślałem, że wracając do domu całkiem mokry. „I wyobraź sobie, jak długo zajęło mi radzenie sobie z drewnianą łodzią. Coś non stop. I kilka razy w roku, aby wyjąć go z morza, naprawić, uszczelnić, załatać, płaszcz. A ile wiedzy, wysiłku i potu włożono w samą produkcję. Nikt nie mógł tego zrobić… ”

Przepływ myśli zaprowadził mnie na wyspę Murter i opowieści, które słyszałem o budowie drewnianych statków Betiny. Następnego dnia pojechałem na tę wyspę archipelagu Šibenik, ostatnią oazę drewnianego stoczni na Adriatyku, aby przypomnieć sobie wszystko, czego się już nauczyłem i nauczyłem się czegoś nowego. Ale przede wszystkim, aby odzyskać uczucia, które nieco wyblakły.

 MURTER ISLAND

Sama wyspa Murter jest zamieszkana od czasów iliryjskich, a pozostałości starożytności widoczne są w postaci mozaik, ruin rzymskich letnich domów oraz pozostałości antycznej osady Colentum. Nieco później rozwinęło się miasteczko Betina. Przypuszcza się, że istniał przez jakiś czas przed 1423 r., gdyż dokumenty wspominają, że w tym roku na miejscu dzisiejszego miejsca, w którym mieszka 8 osób, znajdowało się 15 domów. Znaczący wzrost populacji odnotowano w XVI wieku, kiedy zarówno region Szybenika, jak i reszta wybrzeża były w tarapatach z powodu ataków osmańskich. Populacja imigrantów z okolic jeziora Vransko stanowi od tego czasu większość populacji Betiny. W bezpośrednim sąsiedztwie osady żyzne pole stwarzało możliwości uprawy typowych śródziemnomorskich kultur fig, oliwek i winorośli, a majątki w Prosika i Modrave zwiększały szanse na boljej życie. Od XVII wieku mieszkańcy Betinje, a także mieszkańcy sąsiedniej osady Murter byli pasterzami w dobrach Kornati panów Zadaru. Dopiero na przełomie XIX i XX wieku stali się właścicielami katastralnymi tych majątków. W takim klimacie życie bez statku było nie do pomyślenia.

Artykuł jest kontynuowany pod reklamą

Dziś Betina i Murter to dwie prawie połączone ze sobą osady, a turystyka powoli zyskuje pierwszeństwo w działalności gospodarczej. Z portu Murter regularnie kursują statki wycieczkowe, a port Betina to skansen. W przeszłości, kiedy nie było turiymy, ciężka praca od rana do rana nie pozostawiała rolnikom miejsca na myślenie o falach i zachodzie słońca. Żeglowanie z wyspy na wyspę było dalekie od dzisiejszej oferty turystycznej ”skakanie po wyspach“. Statki były niezbędnym środkiem przetrwania. Z drugiej strony luksus i smak niewiele znaczyły bolji zwykły posiłek lub dzień odpoczynku, kiedy człowiek może się porządnie przeciągnąć, spać i odpocząć. Jednak często żaden z nich nie przechodził bez obaw o przyszłość.

Mieszkańcy tych dwóch miejscowości byli głównie rolnikami, którzy przez pokolenia pracowali na polach, usuwając skały, uprawiając winorośl, oliwki i figi, pilnując stad i budując suche kamienne mury wokół działek Kornati. Do tego byli rybacy. Ponieważ sytuacja finansowa ich ciężkiego życia nie pozwalała im na posiadanie więcej niż jednej łodzi, należało zaspokajać wszystkie potrzeby gospodarstwa domowego. Ten statek musiał być w jednym. Ani za duży, ani za mały. Solidny, a jednocześnie elastyczny i prosty, tak aby każdy członek rodziny mógł sobie z tym poradzić, zarówno mężczyźni, jak i dzieci, i kobiety, którzy brali udział we wszystkich sprawach na równi. Musiał być wystarczająco otwarty, ponieważ służył głównie do transportu zwierząt, ludzi, plonów i materiałów przez kilka tygodni. Musiał też być wystarczająco wytrzymały, bo na nowy nie było łatwo. Miała to być suma wszystkich wymagań struktury geograficznej, własnościowej i nawigacyjnej regionu. W ten sposób w stoczni Betina narodziła się gajeta.

Wyspy archipelagu Kornati

ŚWIĘTY STATEK

Betina gajeta to nie łodzie rybackie budowane dla specjalnej załogi, to członkowie rodziny. Potrzeby w tym klimacie je definiowały, więc szybko stały się centrum, wokół którego kształtowały się wszelkie relacje rodzinne i gospodarcze. Opiekowano się i pieszczono Gajet, zawsze pierwsza była wyposażana, budowano dla niej doki w domu i na każdej posesji. Dzięki niej mieszkańcy Murteru ze Staro Selo zeszli na wybrzeże na wzgórze, na którym kiedyś mieszkali. Znaczenie i status, jaki miał ten statek, doprowadziły do ​​tego, że w umysłach chłopów przed nim byli tylko święci, Matka Boża i sam Bóg. Jedyna rzecz, broń Boże, bolsześciu domowników mogłoby zakłócić te priorytety.

Nie wiadomo, jak wyglądały statki na Murterze przed latami czterdziestymi XVIII wieku, kiedy to Paško Filipi przybył z Korčuli i otworzył pierwszą rodzinną stocznię. Ponieważ statek gajeta został zaprojektowany i dostosowany do lokalnych warunków, prawdopodobnie mistrz Korčula wykorzystał całą swoją wiedzę i umiejętności w adaptacji już istniejących statków lokalnych. Wiedza była doskonalona od pokoleń i zazdrośnie strzeżona. Pierwsze stocznie zostały zbudowane po wschodniej stronie miasta, bliżej centrum, gdzie rodziny Filipi i Urode posiadały nieruchomości, a ostatecznie przeniosły się na północno-wschodnią stronę Zatoki Zdrače. W najlepszymbolW tamtych czasach na wyspie było 27 stoczni, ale te dwie rodziny położyły kamień węgielny pod budowę drewnianych statków w Betinie.

Wykonanie drewnianej łodzi było ciężką pracą i obejmowało wiele etapów. Od kontraktu i zamówienia, przez kreślenie i linię żeber, poprzez dobór i obróbkę drewna, po wykonanie konstrukcji, szalunków i wyposażenia statków. Aby produkt był trwały i wysokiej jakości, szczególną uwagę należało zwrócić na dobór i obróbkę drewna. W związku z tym mieszkańcy Betinje odziedziczyli prawa swoich przodków do wycinania drzew z okolic Vrany, dzięki czemu wiedzieli, jak wpakować się w kłopoty z miejscową ludnością. W budownictwie najczęściej wykorzystywano dęby mewy i wiązu. Na przykład sosna została sprowadzona z Liki. Każdy rodzaj drewna miał swoje osobliwości w obróbce. Wiedza o tym, jak radzić sobie z jakim rodzajem drewna, co robić w czasie burzy i co na południu, została odziedziczona po poprzednich pokoleniach. Dziś stocznie Betina narzekają na stosunek ludzi do drewna: „Kiedyś istniała kultura konserwacji drewna. Ciężki, gdyby wpadł na kawałek, ocaliłby go, wiedząc, że można go użyć na statku. Między robotnikami a stoczniami była dobra komunikacja. Dziś narzędzie tnie się bez pytania o to, czego potrzebują. Kulturę należy ofiarować stolarzowi lub rzemieślnikowi ”.

Praktykanci, którzy studiowali u głównego mistrza - proto, czynnie uczyli się rzemiosła, uczestnicząc w każdym etapie procesu. Gdyby główny stoczniowiec w stoczni wybrał jednego z nich na swojego następcę, ujawniłby mu te ściśle strzeżone tajemnice. Cóż to była za duma i zaszczyt. Nauczano go na całe życie, a doświadczeni stoczniowcy wiedzieli w głębi duszy, czego potrzebuje klient, ponieważ sami byli rolnikami poza stocznią. Z tego powodu wiele prac w stoczni było wykonywanych nocą przy świetle lamp naftowych, aby dzień pozostał na polu.

Równolegle z budownictwem okrętowym w Betinie rozwijało się kowalstwo. Rzemieślnicy, którzy zdobyli sławę i szacunek wykonując metalowe części i uzupełniając sztukę budowy statków, sprzedawali swoje maskotki, kotwice, kajdany itp. Na całym Adriatyku. Choć ciężka i brudna, była to opłacalna praca. Zawód marynarza był również opłacalny, a szycie ręczne było niezwykle cenione. Żagle trzymano jak oczy w głowie i na honorowym miejscu w domu. Ten, który je szył, musiał dobrze znać pogodę i wiatr, aby szyte przez niego żagle uchroniły statek przed wywróceniem się i dały mu większe pole manewru. Od lat sześćdziesiątych XX wieku wyroby tradycyjnego rzemiosła stały się łatwo wymienne z przemysłowymi, co spowodowało utratę zainteresowania całą ręczną produkcją statków.

NIE ZAPOMNIĆ

Aby przez wieki pracy, nauki i wysiłku miejscowej ludności nie zniknęły, pod koniec XX wieku w Betinie odnowiono rzemiosło drewnianego stoczni. Oprócz głównej stoczni Betina, która zatrudnia 14 stoczniowców w drewnie, są też mniejsze prywatne. Buduje się w nich nowe, naprawia się stare pasy, leuti, gajete i łodzie. Niektórzy stoczniowcy również naprawiają statki w niepełnym wymiarze godzin, tak jak ich przodkowie podróżowali z wyspy na wyspę w poszukiwaniu pracy. Dla przypomnienia o przestrzeni, wiedzy, wierzeniach i sposobie życia, w centrum którego znajduje się statek, co roku na Murterze organizowane są różne regaty na łacińskim żaglu, w których statek nigdy nie znika z tożsamości tych ludzi, zgodnie z dane o liczbie uczestników - rośnie z roku na rok.  

Kolejnym dowodem miłości do wszystkiego, co poprzednie pokolenia nabyły i pozostawiły jako dziedzictwo, jest otwarte w 2015 roku Muzeum Okrętownictwa Drewnianego Betina. Dom, w którym są opowieści o życiu i losach, ludziach i statkach, mękach i gustach, sam w sobie jest pomnikiem czasu. Należał do rodziny stoczniowej Uroda i dużej części składu, a podczas I wojny światowej, według szelestu miejscowej ludności, mieścił nawet więźniów.

Niedaleko muzeum, na końcu malowniczych uliczek schodzących z kościoła parafialnego św. Franciszka do morza, znajduje się port, w którym dzisiejsi mieszkańcy Betiny po raz kolejny oddali hołd okrętom i stoczniowcom. Kultura konserwacji drewna i komunikacji z artystami budownictwa drewnianego mogła zostać utracona po drodze, ale duma z tego, co zrobiły ciężko pracujące ręce, z pewnością nie zniknęła. Wzdłuż małego placu w pierwszym rzędzie miejscowi zaparkowali drewniane łodzie i w jakiś sposób spontanicznie utworzyli skansen. Wraz z innymi typami statków parkowano gajety nowszej konstrukcji, ale także odnowione, pierwotnie zbudowane w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku. Wśród nich bodaj najbardziej znana to Cicibela o długości 1920 metrów z 1930 roku. Oprócz przewożenia standardowych ładunków ciężkich, miała również swój wkład w czasie II wojny światowej, kiedy przewoziła nocą ludzi na Kornati, gdzie statki czekały na nich do obozu dla uchodźców El Shatt. Pod koniec zmiany zostanie zanurzona, aby mogła służyć ponownie następnego dnia. Burzliwa historia wpisała ją w marcu 8 roku jako jedyną gajetę na liście dóbr kultury Republiki Chorwacji.

W DRODZE DO DOMU

Dziś doliny Murter obfitują w przystanie i coraz częściej są punktem wyjścia dla żeglarzy. Jednak w przeciwieństwie do portu w moim rodzinnym mieście, wraz z rozwojem różnych form turystyki, w portach Murter, a zwłaszcza Betina, tradycja i duch przeszłości są bardzo odczuwalne. Dla nas typowa dalmatyńska architektura kamienna i pachnąca roślinność, błękit morza i różnorodność drewnianych łodzi brzmią bardzo romantycznie, ale życie rolników, stoczniowców i uszczelniaczy wyspy Murter liczyło rzadkie romantyczne chwile.

Pewnego popołudnia, spacerując po tych dwóch miejscach, zrozumiałem, że i tak trudne życie mieszkańców Murteru i Betinje, bez dobrego towarzysza na morzu, było prawie niemożliwe. Poczułem tę prostotę życia, w której liczyło się tylko to, że wszyscy byli zdrowi i gajeta w jednym kawałku. Zdałem sobie sprawę, jak wiele wysiłku włożono w uwagę i utrzymanie tego drewnianego przyjaciela. Otrzymałem również odpowiedź na pytanie, ile wiedzy i koordynacji potrzebował gajeta zebrać i wykonać. Mam inną historię o współistnieniu człowieka i natury oraz o docenieniu tego, co dała. Opowieść o szanowaniu i zachowywaniu wspomnień nie tylko o ludziach, którzy budowali statki, ale także o wszystkich losach, które towarzyszyły im przez dziesięciolecia.

- Reklama -

OSTATNIE WYDANIA

Zapisz się do naszego newslettera

Najlepsza dawka tygodniowabolto świadkowie-turyści. Newsletter daje wgląd w najważniejsze wydarzenia i tematy, o których pisano na portalu turistickeprice.hr

Twój adres e-mail będzie bezpiecznie przechowywany i używany wyłącznie do celów witryny turistickeprice.hr i nie będzie przekazywany osobom trzecim.