Kreatywna Moslavina - od hologramu po wiejski amfiteatr

Jadąc autostradą do Slawonii lub ze Slawonii do Zagrzebia, często nawet nie zauważasz, jaka ciekawość kryje się gdzieś na horyzoncie po Twojej lewej lub prawej stronie. Teraz wyobraź sobie, że masz wolny weekend lub kilka dni w tygodniu. Zupełnie spontanicznie zdecydowaliście się z ekipą wybrać się w podróż samochodem, powiedzmy na wschód Chorwacji. Jesteś gdzieś około 88 kilometrów od autostrady i zauważasz zjazd Popovača. Masz wolny czas i chcesz zgłębić to, co kryje się w mieście, dla którego jedynym znanym Ci łącznikiem jest psychiatria bolŁadny. Gdy tylko zjedziesz z autostrady, rozciąga się przed tobą - Moslavačka lub Mons Claudius gora. Zastanów się, jak o niej słyszałeś, bo niedawno czytałeś bloga z tego „małego”, „przewodnika” po Moslavinie, Bilogorze i Papuka. Więc kiedy już to zapamiętałeś i przyjechałeś do Moslaviny, możesz skorzystać z kilku rad, co zobaczyć. Google, znajdź numer i zadzwoń. Dzwonię i mówię, że jesteś we właściwym miejscu, witam i doradzam, których kreatywnych mieszkańców Moslaviny i ich turystyczne historie warto odwiedzić.

Umówiliśmy się na wszystko i wysłałem Wam kolegę Igora Tomka, nietypowego przewodnika turystycznego po Powiacie Sisacko-Moslavińskim, który przedstawi ciekawą historię o Moslavinie. Najpierw zabiera cię na pyszne domowe śniadanie do pobliskiej wioski Osekovo, aby nabrać energii na to, co nastąpi. My, ludzie Moslaviny, nazywamy omlet „jajecznicą”, a wraz z nim ser i śmietana oraz inne poranne radości czekają na Państwa na stole w rodzinnym gospodarstwie „Eko-turystyka Bistrički”. Przyjechałeś i przy samym wejściu widzisz staruszkę z laską. Podchodzi do was ze śmiechem, drżącym głosem, mówi „chodźcie dzieci, wejdźcie, witajcie”, ale wydaje ci się, że babcia ma nieco zbyt głęboki głos. Wydaje ci się to dobrze, bo to właściciel posiadłości, przebrany za starą kobietę, który skądinąd znany jest ze swojego poczucia humoru. Wchodzisz do pięknego starego domu i, nie przesadzam, czuć wiejskie życie i oczywiście śniadanie. Przed wejściem do środka wypiłeś wyborną brandy domowej roboty lub likier z orzechów laskowych, a potem oddałeś się jedzeniu przygotowanemu z ekologicznych składników. Po obfitym śniadaniu zwiedziliście wraz z właścicielem nieruchomość i kolekcję narzędzi, które mają ponad sto lat, wypiliście z nią kolejną brandy i ruszyliście dalej.

Artykuł jest kontynuowany pod reklamą

Jadąc przez Osekovo, nie sposób nie zauważyć tradycyjnych balkonów Moslaviny, drewnianych domów, które należą do chronionej tradycyjnej architektury. Jeden z nich ma ponad 300 lat, podobnie jak zabytek kultury - drewniana kaplica świętych Fabiana i Sebastiana w Donja Gračenica, która została zbudowana w 1718 roku na znak wdzięczności, że zaraza ominęła ten obszar. Zatrzymałeś się na chwilę obok niego i podziwiałeś ten mały budynek, o którym nigdy nie powiedziałbyś, że jest tak stary. Następnie kontynuujesz podróż przez centrum Moslaviny do kolejnego celu, do którego będziesz potrzebować dużo energii. Dlatego podobało Ci się prawdziwe domowe śniadanie.

Przybyłeś do Voloder, wioski Moslavina, nazwanej na cześć niegdyś bardzo popularnego zawodu, ale jeśli jesteś miłośnikiem zwierząt, tak jak ja, pominiemy szczegóły. Przed kościołem skręciliśmy w prawo i po krótkiej jeździe dotarliśmy na łąkę, z której widać opuszczony budynek. Są faceci ubrani w stroje maskujące z karabinami w ręku. Zgadnij co ?! Abyś się nie nudził i nie mówił cały czas o historii, zabierzemy Cię do paintballa. Dlaczego? Ponieważ teren w połączeniu z zielenią i niedokończonym budynkiem, który kiedyś był fermą trzody chlewnej, sprzyja tej działalności. Członkowie klubu paintballowego Volodar "Zeleni kadar" ułożyli wielokąt, w którym można łatwo zaprojektować zwycięską strategię ze swoim zespołem. Obudziłeś w sobie wojownika i "rozproszyłeś" przeciwników, a po każdym zwycięstwie nagroda - grill i degustacja autochtonicznej Moslaviny "Škrlet" z pobliskiej winiarni. Ponieważ pełny żołądek nigdy nie jest dobry na wycieczkę, czas odpocząć i zrobić figla w dobrym towarzystwie.

Zabawny dzień mija szybko, więc czas zakończyć go wizytą w Kutinie, mieście w samym sercu Moslaviny, które jest pełne ciekawych historii turystycznych. Jednym z nich jest połączenie tradycji i nowoczesnej technologii, w którą wprowadzi Cię hologram na gankach Moslaviny - unikalna całość pięciu domów o tradycyjnej architekturze drewnianej. Nazywa się je również „jedzeniem na werandzie”, a znajduje się w nich zbiór etnograficzny, który opowiada o tradycyjnej architekturze Kutiny, rzemiośle i handlu, strojach Moslaviny oraz chlebie i muzyce. Sześć projekcji holograficznych wprowadzi Cię w świat lokalnego dziedzictwa, a jednym z nich jest hologram kobiety Moslaviny ubranej w strój ludowy w prawdziwych rozmiarach, trzymającej w dłoni małą loggię i pokazującej, jak kiedyś była budowana. Po ciekawej opowieści o pochodzeniu Kutiny po drodze zauważysz, że zapadła noc, więc skorzystasz z ciemnego nieba, aby przejść kilka kroków od obserwatorium. Jednocześnie możesz cieszyć się nieodkrytą turystyczną atrakcją Kutiny, z której przez teleskop można obserwować kosmos, niebo i gwiazdy oraz zjawiska astronomiczne, takie jak zaćmienie Księżyca, a także dowiesz się, czym jest „astrognoza” . Całkowicie spokojny i pełen wrażeń udajesz się na noc do lokalnego hostelu, gdzie możesz cieszyć się wygodnym łóżkiem i spokojnym snem do białego rana.

Słońce oświetliło Twój pokój i powoli otwierasz oczy, bo wiesz, że pora na lekkie śniadanie i kontynuację spontanicznej podróży przez Moslavinę do jej północnej części. Mijając widok na Moslavačką Górę, natrafiamy na tabliczkę "Witamy w żupanii Bjelovarsko-bilogorskiej". Przyjeżdżasz do małego miasteczka Garešnica w Moslavinie i przy samym wejściu do miasta po lewej stronie widzisz mnie, „przewodnika” Mons Claudiusa. Czekam na Was na tablicy z napisem „OPG Balja - pierwszy chorwacki hotel dla pszczół”. Zgadłeś. Odwiedzamy pasiekę rodziny Balja, która znajduje się na trzech hektarach pięknego lasu, a gospodyni osiedla Tatjana przybliży Wam swoją turystyczną historię. Dzięki miodowym poczęstunkom takim jak piernik i lemoniada z miodem dowiesz się, że w tym hotelu można mieć własny ul i miód, a także leczyć dolegliwości oddechowe w komorze api, wdychając lecznicze powietrze z uli. Bądź beztroski, ponieważ pszczoły nie mogą cię dosięgnąć.  

Ciesząc się cieniem i chłonąc historie o weselnym tańcu pszczół, słyszysz dźwięk traktora i myślisz „ok, jesteśmy na wsi”, ale nie wiesz, że chodzi o twój transport, ciągnik odltimer. Dzięki niemu członkowie Garešnickiego klubu oldtimer "Kurbla" zabiorą Cię na wycieczkę samochodową przez ogromną liczbę stawów i wzdłuż rzeki Iłowej, która wzdłuż Moslavačkiej Góry tworzy granicę między Moslaviną i Slawonią i której natura jest częścią ekologiczna sieć Natura 2000. Podczas jazdy można podziwiać różnorodność biologiczną flory i fauny oraz świeżość dziewiczej przyrody północnej Moslaviny.

Po tzw. Przejażdżce medytacyjnej wracasz na obiad do pasieki, gdzie czeka na Ciebie karp z widelca lub gulaszu dziczyzny. Ale zanim skosztujemy lokalnych specjałów wzniesiemy toast z dobrym lekarstwem i życzymy sobie nawzajem dobrego smaku. Zjadłeś, pożegnałeś się z gospodarzami i wsiadłem do samochodu, gdy zabrałem Cię w inne kreatywne miejsce. Jedziemy obrzeżami Moslavačkiej gory w kierunku miejscowości Čazma, czyli małej wioski Bojana, gdzie znajduje się wiejsko-rodzinna galeria Franjo Matešina. Podczas wycieczki, którą widzę, lubisz, ten akademicki malarz opowiada ci swoją historię. Zawsze chciał zbudować amfiteatr na wsi, ale na wspomnienie tego pomysłu miejscowi i znajomi śmiali się z niego i mówili, że zwariował. Ale dzięki temu, że pozostał wierny sobie i podążał za swoimi marzeniami, dziś w małej wiosce Bojana znajduje się amfiteatr (patrz zdjęcie tytułowe), który naprawdę służy swojemu celowi. Franciszek pokazuje również stałą wystawę licznych obrazów o różnych motywach, wykonanych w różnych technikach, od tych wielkości książki z obrazkami po te, które wiszą na ścianie, jak np. „Dorosła”, która była jego ostatnim dziełem w akademii.

Chłonąc piękno wszystkich dzieł sztuki, mijasz północne i południowe galerie oraz amfiteatr, poczuj radosnego ducha tej zwykle niezwykłej wieloosobowej rodziny, która w ciągu roku organizuje na swojej posiadłości wiele ciekawych wydarzeń, takich jak „Bojana Božić u Bojana ”. Następnie wychodzisz na taras, na którym można zobaczyć lokalne produkty z ich rodzinnego gospodarstwa, ponieważ zajmują się również produkcją dżemów, zimowych warzyw, soków i innych przetworów. W tym momencie kupujesz dżem truskawkowy, który świetnie wygląda w słoiku, a także wyobrażasz sobie, jak smakuje, gdy go zjesz na chlebie lub w ciastach… .mmmm.

Artykuł jest kontynuowany pod reklamą

Przerywam myślenie o słodyczach i mówię, że niestety nadszedł czas, aby zakończyć wizytę i pozdrawiam rodzinę Matešin, ponieważ musimy udać się w inne miejsce w kierunku zachodniej części Moslaviny. Przejeżdżamy przez Čazmę do miejscowości Šumećani, gdzie znajduje się wiejskie gospodarstwo rodziny Kezele. Jest to popularne miejsce piknikowe, gdzie gospodarze witają nas obiadem i tamburynami oraz swoim domem „Škrlet”. Kusi też zapach obiadu, bo na talerzach podajemy grzywnę, według starej receptury, przygotowany kociołek. Właśnie na tradycji jego przyrządzania, z mięsa z własnej produkcji, rodzina ta oparła swój majątek, na którym na co dzień przyjmuje gości nie tylko z Chorwacji, ale także z dalekich Chin. Oprócz wysokiej jakości wina, dań z lokalnej kuchni i ponad stuletnich, bajkowych drewnianych domów przyciągają ich również zwierzęta domowe, takie jak chorwacki lud Posavina, lubią też warsztaty z gliny. Wszystko to, mówisz mi, ty też lubisz.

Stopniowo, z widokiem na Moslavačką Górę, kończymy przygodę poznawania Moslaviny i jej kreatywnych mieszkańców, dlatego witam Was podróżniczą brandy, całuję i życzę szczęśliwej podróży. Zapraszam również do ponownego przyjazdu, ponieważ my, ludzie z Moslaviny, wciąż mamy wiele nieopowiedzianych historii turystycznych, więc może być najlepiejboljest zamieszkać u nas. Nie żartuję. Ale nie wspominając tylko o Moslavinie, poza tym jestem również lokalnym przewodnikiem po naszej sąsiedniej Bilogorze. Niska, ale blisko serca, ta magiczna zielona oaza zaintryguje Cię swoją wyjątkowością, więc pozostań ze mną dobrze i bądź gotowy na kolejną wyprawę w nieodkryte zakątki środkowej Chorwacji.  

Zdjęcie na okładce: Galeria Matešin

- Reklama -

OSTATNIE WYDANIA

Zapisz się do naszego newslettera

Najlepsza dawka tygodniowabolto świadkowie-turyści. Newsletter daje wgląd w najważniejsze wydarzenia i tematy, o których pisano na portalu turistickeprice.hr

Twój adres e-mail będzie bezpiecznie przechowywany i używany wyłącznie do celów witryny turistickeprice.hr i nie będzie przekazywany osobom trzecim.