Zanzibar 20 lat temu

Kiedy myślę, że pierwszy raz byłem na Zanzibarze prawie 20 lat temu, zastanawiam się, skąd wziąłem tyle odwagi i szaleństwa. Tamten Zanzibar brzmiał wtedy tak egzotycznie, jakby gdzieś na końcu świata była jakaś mikro kropka pośrodku niczego. A teraz ludzie nie mają pojęcia, gdzie dokładnie to jest, dopóki go nie wygooglują.

Nie było FB, nie było WhatsApp, nie miałem telefonu komórkowego, ładowarki, innej ładowarki, dodatkowej baterii, laptopa lub tabletu na wszelki wypadek, gdyby mój laptop się zawiesił, to wszystko było niepotrzebne, a na 90% wyspy bezużyteczne . Bez wi-fi, bez internetu. I to było normalne. I to było poczucie wolności bez telefonu komórkowego bez internetu, którego dziś chętnie pragnę.

Artykuł jest kontynuowany pod reklamą

Cieszyłeś się, kiedy natknąłeś się na kabel telefoniczny, a potem czekałeś w kolejce, czekałeś i czekałeś. Jeden krótki telefon do domu kosztował mnie jak noc w hotelu. Wyjąłem ostatnie dolary z portfela. A moje historie krążyły jak zepsuty telefon po naszym pięknym, więc przypomniało mi się, że ugryzł mnie afrykański szczur i nie jadłem od kilku dni i że kto wie, czy będę mógł wrócić do domu. Każdy szczegół, każde zdjęcie, każde doświadczenie zostało wchłonięte, aparat został wyjęty ze specjalnego futerału i to, co namalowałeś, pomalowałeś, znowu nie ma nic. I to było normalne. To była era przed narodzinami blogerów i influencerów.

Teraz patrzę na zdjęcia influencerów w powiewających sukienkach w jasnych kolorach, spacerujących boso po słynnej plaży Nungwi. Zdjęcia popijania koktajli na tarasie słynnej restauracji Rock cafe należą do drugiej rundy postów i opowiadań, aw tle wszędzie turkusowe morze i biały piasek. Kiedy zapada noc, na plaży lub w barze pali się fajkę wodną po skosztowaniu świeżego ulicznego jedzenia z ulicy. Zrelaksowany i prosty. Taki jest Zanzibar nawet teraz.

W odpowiedzi na pytanie, co by było, gdybyśmy i jak pozostać przy życiu i zdrowiu poszliśmy do lekarza w Rebro, był on naszym Google. Lista została spisana na papierze. Miałem ze sobą żółtą książeczkę szczepień przeciwko durowi brzusznemu i żółtej febrze. W przypadku malarii leki przeciwmalaryczne były przyjmowane przed podróżą, w jej trakcie i po niej. Największa pigułka, jaką kiedykolwiek połknąłem i ta, z którą walczyłem najbardziej, ponieważ musisz ją wziąć.

Na Zanzibar pojechałem łodzią z Dar es Salaam. Jesteśmy parą szalonych turystów, miejscowych, kóz, krów i innych zwierząt domowych. Mapa mówi pierwsza klasa, ale tylko mówi. Spoglądam przez okno w stronę nabrzeża, dopóki ona nie wypędzi mnie z mdłości i patrzę, jak w dowolnej kolejności rzucają torby na dziób łodzi, wszystkie w jednym stosie, stosie worków. W tej chwili myślę, że nie ma szans, żeby moja walizka dotarła w jednym kawałku i że będę się przepychał wśród setek ludzi, żeby wyciągnąć ją z tłumu. Rezygnuję z walizki, nie mam w środku nic wartościowego poza ubraniami, a przynajmniej wszędzie jest coś do kupienia. Wraz z falami oceanu pojawiły się mdłości. Wszyscy razem kołysaliśmy się na falach Oceanu Indyjskiego, o którym przez wiele dni opowiadaliśmy jako o przygodach życia. To, jak bardzo statek się przechylił, nie ma nic wspólnego z falami Adriatyku. Nadal kołysał mnie przez wiele dni na lądzie.

Zanzibar na początku mnie przekonał. W porcie promowym morze było krystalicznie czyste, jak na pocztówce z Malediwów. Nie rezerwowaliśmy zakwaterowania, znaleźliśmy bungalow na plaży za jedyne 10 USD za noc. Na śniadanie kawa z termosu, mleko w proszku, kawałek arbuza lub ananasa i grzanka. Z grzankami, roztopionym masłem i zbyt słodkim dżemem truskawkowym. Europejskie śniadanie, napisano w menu. Przy śniadaniu towarzyszy mi para Izraelczyków, którzy zostali tutaj w drodze dookoła świata, bo nikogo nie ma. Na zewnątrz było gorąco, siedziałem w podkoszulku i szortach, a na nogach miałem wysokie trampki bo wybieraliśmy się na wycieczkę do lasu Jozani. Las, a właściwie dżungla słynnych małp z rzędu Columbus, które mieszkają tylko tutaj.

Jestem podekscytowany i trochę się boję, bo tam, gdzie są małpy, są węże, aw tej dżungli pantera. Podczas całego mojego pobytu w Afryce, powiedzmy, w sumie w moim życiu były to 3 miesiące, nie widziałem ani jednego węża. Może mnie zobaczyła, może podeszłam do niej o cal, albo spała pod moim łóżkiem i dobrze się zakamuflowała, ale na szczęście to spotkanie się nie wydarzyło.

Z wycieczki na tę wyspę zdecydowanie warto zajrzeć na farmę przypraw. Zanzibar był wówczas największym eksporterem goździków na świecie. Ciekawym przeżyciem jest obserwowanie wzrostu wanilii, cynamonu, trawy cytrynowej, której z największych światowych marek w kosmetykach używają zioła i przyprawy. Wchodzisz na farmę jako zwykły turysta, a wychodzisz ze smakiem egzotycznych owoców, których nigdy nie próbowałeś i czerwonym pudrem na ustach jako reklama najsłynniejszej na świecie marki kosmetycznej. Twoje dłonie pachną cynamonem i wanilią i masz kapelusz z liści palmowych na głowie. właśnie stworzyłem lokalnego przewodnika. Nie było lustra, żeby zobaczyć, jak stał mój kapelusz, ale teraz masz telefon komórkowy. Dżungla i farma przypraw z pewnością pozostały bez zmian 20 lat później, dopiero teraz możesz wysłać selfie z małpą i zdjęcie z czerwoną różą w środku dżungli do kogo chcesz i od razu.

Artykuł jest kontynuowany pod reklamą

Osiem lat później ponownie jadę do Tanzanii i po raz drugi jestem na Zanzibarze, co zachwyciło mnie, jak bardzo pozostał autentyczny i turystyczny. Wąskie uliczki Stone Town, które jest mieszanką świata arabskiego i afrykańskiego, wciąż mają w sobie dawkę mistyczności, którą poczułem tutaj i w Maroku, w mieście Essaouira.

Zainteresowanie Chorwatów Zanzibarem gwałtownie wzrosło w ciągu ostatniego miesiąca, ponieważ wyspa ta otworzyła tę wyspę dla turystów. Cieszę się, że na to zasłużył i widzę, jak każdego dnia rejestruje świetne wyniki w turystyce.

Po przeczytaniu tego tekstu, w przeciwieństwie do mnie 20 lat temu, możesz zostać bombardowany zdjęciami, tekstami, doświadczeniami i ofertami agencji na Zanzibar w ciągu kilku minut. Możesz zorganizować własny Zanzibar, zarezerwować zakwaterowanie z kolekcji ośrodków wypoczynkowych i willi Zanzibar i poczuć uroki tej wyspy, na którą wielu powraca, gdy ją odwiedzają.

Jeśli zastanawiasz się, dokąd teraz podróżować i że możesz swobodnie wjechać do kraju, wybierz Zanzibar, ponieważ tam wciąż jest tak, jakby czas się zatrzymał. Zamienisz kurtkę zimową na T-shirt i będziesz cieszyć się latem. Nie potrzebujesz 2 dni "jazdy" na Zanzibar i nie sprawdzą cię przy wejściu, czy jesteś zdrowy, czy nie. Powiedziałbym tylko, żebyś zabrał ze sobą kostium kąpielowy i kilka letnich ciuchów, bo jest tam +30, ale trzeba zabrać ze sobą zarówno telefon komórkowy, jak i ładowarkę oraz dodatkową ładowarkę, bo wiek po urodzeniu blogerek i influencerów nie ma nic wspólnego z Zanzibarem od 2000 roku.

Zdjęcie na okładce: Ana Gale

- Reklama -

OSTATNIE WYDANIA

Zapisz się do naszego newslettera

Najlepsza dawka tygodniowabolto świadkowie-turyści. Newsletter daje wgląd w najważniejsze wydarzenia i tematy, o których pisano na portalu turistickeprice.hr

Twój adres e-mail będzie bezpiecznie przechowywany i używany wyłącznie do celów witryny turistickeprice.hr i nie będzie przekazywany osobom trzecim.